Westchnęłam głośno i przewróciłam się na plecy. Popatrzałam w niebo. Słońce świeciło i było na prawdę pięknie. Wiatr powiał delikatnie, a jego chłód poczułam nawet w kościach. Zaśmiałam się cicho i znowu przewróciłam. Tym razem na brzuch. Usłyszałam ciche burczenie. Byłam głodna. Podniosłam się na łapy i odwróciłam szybko, po czym pobiegłam w stronę polany. Na niej pasła się dorodna sarna. Zaczaiłam się. Trawa była wysoka, a kiedy szłam wyprostowana nie było mnie widać. Więc jeśli kucnęłam, moja ofiara nie miała najmniejszych szans by mnie dostrzec. Byłam już przy jej nodze. Podskoczyłam do góry i wgryzłam zęby w jej skórę. Sarna się zaczęła kiwać, po czym upadła. Uśmiechnęłam się. Po chwili usłyszałam kroki, a potem czyjś głos.
-Nieźle polujesz jak na takiego niskiego pieska-zaśmiał się ktoś. Nie odwróciłam się tylko rzuciłam
-To że jestem mała, nie czyni mnie gorszą od ciebie-odwróciłam się.
Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz