Spojrzałem na nią. Miałem jakieś uczucie, że coś się stanie...
-Marshal ?? Co się dzieje ?!
-Chodźmy stąd...Szybko...
-Co się dzieje ?!-wystraszyła się.
-Mam złe przeczucia...
-Jak to ?!-zdziwiła się.
Nie odpowiedziałem tylko gestownie pogoniłem ją i maluchy.
Usłyszałem szczekanie za sobą. W naszą stronę biegły dwa czarne psy.
-Uciekajcie !-zawołałem.-Ja ich zatrzymam!
Asky złapała słabszego szczeniaka w pysk, a drugi biegł koło niej. Po chwili ich nie było.
Psy podeszły do mnie.
-Czego chciecie ?!-zawarczałem.
-Walki ! Nie pamiętasz ?! Królu ulicy ?!
-Dobrze pamiętam ! Wszędzie poznał bym wasze mordy !-powiedziałem cały czas warcząc. Były to dwa owczarki niemieckie mieszane z dobermanami Rot i Rut, kiedyś jako małe szczeniaki zostali wyrzuceni na ulicę i przygarnoł ich właściciel walk, który je wytresował co miało wpływ na ich wadę: wielką chęć do bujek. Gdy Cleo zginęła pod kołami przez dwa miesiące wałęsałem się po ulicy i stałem się jej królem, nikt mi nie podskoczył.
-To jak ?! Walczymy ?!-zapytał Rut.
-Ten stary kundel już nie pokona nas tak łatwo !-dodał Rot.
No tak... Kiedy ostatnio ich widziałem miałem jakieś trzy lata, a teraz mam 7 lat... Czyli oni mają jakieś 4 lata...
-No to na co czekacie ?!-szczeknołem.
Psy zaatakowały. Najpierw zajołem się słabszym Rut'em, co jakiś czas odpychając jego brata. Kiedy pies był wycieńczony, zaatakowałem Rota. Z nim było już trudniej. Jednak tego nie przewidziałem... Rut zdążył odpocząć i dwa psy zaatakowały z dwóch stron. Moje siły słabły, raptem z nikąt wyskoczył Raphi. Zaatakował Rot'a i po chwili pies zwiewał, potem pomugł mi z Rut'em. Psy uciekły.
-Dzięki synu...Nie jestem już taki sprawny jak dawniej...
-Dasz radę tato...-powiedział zachęcająco.
-Haha...Dobrze, dobrze... Ide do Asky...
Gdy weszłem do jaskini, Asky się wystraszyła.
-Co jest ?-zapytałem.
-Jesteś strasznie pogryziony !
-To nic wielkiego...-powiedziałem siadając obok niej.
<Asky ?>
poniedziałek, 4 maja 2015
Od Marshal'a cd Asky
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz