Uwaga sfora zostaje zawieszona !
Z powodu niskiej aktywności !
Na pocieszenie wysyłam wam link do mojej sfory: Sfora Brave Dogs
Żegnam i zapraszam do nowej sfory !
~ Marshal ~ Szalona Julia
piątek, 5 czerwca 2015
Uwaga
piątek, 8 maja 2015
od Luny
-kim jesteś? - spytałam
< ktoś?>
czwartek, 7 maja 2015
Od Asky do Marshal'a
-Ja wiem!Krzyknąl Ragi.Zaśmiałam się.
-No to Mellody popatrzy a Ragi spróbuję.Powiedział Marshal.Pokazał Ragiemu zające.Ragi skradał sięi skradał a Mellody oglądałą go.Rzuciłsięna zająca i wbił swoje kły w jego kark (czy króliki mają kark?Hmm........ chyba tak xd)
-Brawo!Krzyknęłam a Ragi przyszedł dumny z zajęcem w pysku.Mellody patrzyła na niego wraz z Marshal'em.Po chwili uśmiechneli się.
<Marshal?JEJ UDAŁO SIĘ XD>
środa, 6 maja 2015
Od Marshal'a cd Asky
Co jakiś czas spoglądałem na otoczenie, musiałem chronić rodzinę.
Maluchy wesoło brykały, a Asky ich pilnowała.
Poczułem zapach zająca.
Zwruciłem się do małych.
-Może sprubujecie zapolować ? Hmmm ?
<Moja rodzinko ?>
wtorek, 5 maja 2015
Od Asky do Marshal'a
-To nic takiego.Poweidział.Popatrzyłam na niego stanowczo a po chwili się uśmiechnęłam.
-To co teraz robimy?Zapytałam.
-Chodźmy znów na spacer.Zaśmiał sięMarshal.
-Dobra.Uśmiechnęłam się.Wyszliśmy z jaskni.Szliśmy polną dróżką ale oczywiście szczeniaki msiały zniknć nam z oczu.Poszukałam ich w kępie traw później wbirgłam w pole ale ich nigdzie niebyło.Zaniepokojona zaczęłam je wołać.
-Mellody!Rages!Krzyczałam.Po chwili Rades wyskoczył z pnia starego drzewa a Mellodi z wysokich traw.I podbiegli do nas.Popatrzyłąm na nich zła.
-No co?Zapytali.
-No nic.
<Marshal?>
poniedziałek, 4 maja 2015
Od Lassie do Raohael'a
- Będzie dobrze, spokojnie. - Uspokoiła mnie.
- Wiem Maja.
Ruszyłyśmy przed siebie, bardzo dużo zobaczyłam już tego pierwszego dnia...
CDN
Od Majki do Naro
Od Marshal'a cd Asky
Spojrzałem na nią. Miałem jakieś uczucie, że coś się stanie...
-Marshal ?? Co się dzieje ?!
-Chodźmy stąd...Szybko...
-Co się dzieje ?!-wystraszyła się.
-Mam złe przeczucia...
-Jak to ?!-zdziwiła się.
Nie odpowiedziałem tylko gestownie pogoniłem ją i maluchy.
Usłyszałem szczekanie za sobą. W naszą stronę biegły dwa czarne psy.
-Uciekajcie !-zawołałem.-Ja ich zatrzymam!
Asky złapała słabszego szczeniaka w pysk, a drugi biegł koło niej. Po chwili ich nie było.
Psy podeszły do mnie.
-Czego chciecie ?!-zawarczałem.
-Walki ! Nie pamiętasz ?! Królu ulicy ?!
-Dobrze pamiętam ! Wszędzie poznał bym wasze mordy !-powiedziałem cały czas warcząc. Były to dwa owczarki niemieckie mieszane z dobermanami Rot i Rut, kiedyś jako małe szczeniaki zostali wyrzuceni na ulicę i przygarnoł ich właściciel walk, który je wytresował co miało wpływ na ich wadę: wielką chęć do bujek. Gdy Cleo zginęła pod kołami przez dwa miesiące wałęsałem się po ulicy i stałem się jej królem, nikt mi nie podskoczył.
-To jak ?! Walczymy ?!-zapytał Rut.
-Ten stary kundel już nie pokona nas tak łatwo !-dodał Rot.
No tak... Kiedy ostatnio ich widziałem miałem jakieś trzy lata, a teraz mam 7 lat... Czyli oni mają jakieś 4 lata...
-No to na co czekacie ?!-szczeknołem.
Psy zaatakowały. Najpierw zajołem się słabszym Rut'em, co jakiś czas odpychając jego brata. Kiedy pies był wycieńczony, zaatakowałem Rota. Z nim było już trudniej. Jednak tego nie przewidziałem... Rut zdążył odpocząć i dwa psy zaatakowały z dwóch stron. Moje siły słabły, raptem z nikąt wyskoczył Raphi. Zaatakował Rot'a i po chwili pies zwiewał, potem pomugł mi z Rut'em. Psy uciekły.
-Dzięki synu...Nie jestem już taki sprawny jak dawniej...
-Dasz radę tato...-powiedział zachęcająco.
-Haha...Dobrze, dobrze... Ide do Asky...
Gdy weszłem do jaskini, Asky się wystraszyła.
-Co jest ?-zapytałem.
-Jesteś strasznie pogryziony !
-To nic wielkiego...-powiedziałem siadając obok niej.
<Asky ?>
niedziela, 3 maja 2015
Nowa suczka! Luna!
Od Asky do Marshal'a
-Podoba ci się jaskinia Raphi.Zapytałam.
-Bardzo.Poweidzał
-Chodźcie już nie będziemy przeszkadzać.Poweidzł Marshal.Szczeniaki posmutniały.
-Nie martwcie się.Poweidziłąm.Wyszliśy z jaskini.Szczeniaki pobiegły zwiedzać świat a my znowu zostaliśmy sami.
<Marshal?Brak wenci daj mi cole!!!!>
Od Gaji
-Nieźle polujesz jak na takiego niskiego pieska-zaśmiał się ktoś. Nie odwróciłam się tylko rzuciłam
-To że jestem mała, nie czyni mnie gorszą od ciebie-odwróciłam się.
Ktoś?
Od Marshal'a cd Asky
Suczka zaczeła się śmiać i ja również.
-Dobra... Chodźmy do jaskini bo nam zjedzą sarenę...-powiedziałem.
Gdy wruciliśmy z jaskini wyszedł duży pies.
-Rapshal ! Jesteś już gotowy by zamieszkać i polować sam... Moje gratulacje...
-Dziękuję tato...-powiedział i się do mnie przytulił, po czym pobiegł do swojej jaskini.
Spojrzałem na pozostałe maluchy.
-Ale nas odwiedzi ?-zapytała Mellody.
-Tak, tak...jak zjecie to możecie iść go odwiedzić...-powiedziała Asky.
-Już zjedliśmy ! To lecimy !-krzykneły w tym samym czasie, a my się zaśmialiśmy.
Położyłem się na ziemi i spojrzałem na niedojedzoną sarnę.
-Jedź pierwsza...-powiedziałem.
Suczka zjadła swoją część, a ja dojadłem resztki.
Gdy skończyłem, zaproponowałem:
-Może pujdziemy odwiedzić Rapshal'a ? Zobaczymy co nasze dzikusy tam wyprawiają...
<Asky?>
piątek, 1 maja 2015
Od Ailee Do Choco
-Całkiem spoko-odpowiedział pies.
-Mam dla ciebie wiadomość-zaczęłam.
-Jaką?-spytał zaciekawiony pies.
-Jestem w ciąży!-krzyknęłam uradowana.
Pies przytulił mnie i pocałował. Byłam szczęśliwa, że nasza rodzina się powiększy.
-Ile ich będzie?-dopytywał się Choco.
-4-odpowiedziałam.
-Tak dużo!?-zdziwił się.
Choco? Wenus Brakus
czwartek, 30 kwietnia 2015
Od Asky do Marshal'a
-Naprawdę?Zapytałam.
-Naprawdę.Powiedział i polizał mnie po pysku.
-Ale ty mnie odepchnąłeś i mówiłeś że mnie nie znasz...Poweidziaąłm i znów zaczęłąm płakać.
-Nigdy bym ci tego nie zrobił to musiało ci się śnić.Powiedział.
<Marshal?Wena mi uciekła.>
Od Marshal'a cd Asky
-Teraz to udajesz, że nic nie wiesz !-warknęła zdenerwowana.
-Bo serio nie wiem...
-Ta...jasnee...
-Jeśli znałbym jakąś Goldi to chyba bym pamiętał...ale za bardzo nie pamiętam... Znam Asky, moją partnerkę...
<Asky?>
Od Asky do Marshal'a
-No właśnie nie wiem.Zaśmiał się.
-Lepiej chodźmy zobaczmy co tam robią.Poweidziałąm i zaczęłam iść Marshal szybko mnie dogonił.
Weszliśmy do jaskini a szczeniaki spały.Uśmiechnęłam się.
-Chodż spać.Powiedział.
Położyłąm się obok Marshala i zasnęłam.
~*~Sen~*~
Byłam w jakiejś jaskini gzie było dużo psów.Nagle zobaczyłam Marshala.odiegłam do niego i przytuliłam się.
-Ej co ty robisz zostaw mnie!Krzyknął.Odeszłam od niego.
-Ale Marshal?Zapytałam.
-Skąd znasz moje imię i kim jesteś?!Warknął.
-Asky twoja partnerka?Powiedziałąm ze łzami w oczach.
-Nie moją partnerką jest Gold.Poweidzał i odsunął się na bok żebym mogła zobaczyć suczkę.Rozpłakałam się.
~*~Koniec Snu~*~
Wstałąm gwałownie.Marshal właśnie wchodził do jaskini z sarną w pysku.Wybiegłam z jaskini z łzami w oczach.Siadłam na łące i płakałąm.Nagle wywrócił mnie Marshal.Zakryłąm pysk łapami i krzyknęłam:
-Zostaw mnie idź sobie ze swoją Goldenką!
<Marshal?Asky myśli że to prawda XD>
Od Marshal'a cd Asky
Mellody i Ragi szli grzecznie obok nas. Co chwilę obserwując okolicę.
-Łał ! To jest ta sfora co mówiliście ?!-zawołał Ragi.
-Tak...Myślę, że dobrze będziecie sie tu czuć...-zaśmiała się Asky.
Spojrzałem na szczeniaki.
-Jesteście zmęczeni ?
-Tak, tato...
-Idzcie do tamtej jaskini, będzie tam czekał na was Rafi...
Szczeniaki pobiegły, a ja zostałem sam z Asky.
<Asky?>
środa, 29 kwietnia 2015
Nieobecność !
Przez jakiś czas nie będzie:
Marshal'a
Raphael'a
Juliet
Mellody (której jeszcze nie wstawiłam xD)
Powód: Sprawy osobiste
Do kiedy: nw, ale postaram się co jakiś czas odpisac...
Adm. Szalona Julia
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
niedziela, 26 kwietnia 2015
Od Asky do Marshal'a
-Jak ci na imię.Zapytałam.Szczeniak był szczęśliwy i w kącu powiedział.
-Rages ale mówią do mnie Ragi.Powiedział.
-Hmm.... Ragi czy chcesz żebym cie wzieła?Zapytałam i wiedziałam już odpowieć.
-Tak!!!!!Powiedział i przutulił się do mnie.
Podeszłam do Marshal'a z Ragim.
-Możemy iść.Powiedziałam.Szczeniaki skakały nam pod łapami.
<Marshal?Jaka będzie reakcja Raphael'a?>
Od Marshal'a cd Asky
-Wszystko ok...-powiedział i poszedł w najciemniejszy kąt.
-Na pewno...?
-Tak...
- My z Asky wychodzimy... Wrócimy wieczorem...-powiedziałem.
Poszliśmy do sierocińca. Było tam pełno szczeniąt.
Jedno podbiegło do mnie i sie przytuliło.
-Jak sie mały nazywasz ?-zapytała Asky.
-Jestem Mellody...-pisnęła sunia.
-Wiesz co ?-zwruciłem się do Asky.-Chyba ją weźmiemy...
-Dobrze...
Raptem podbiegły inne szczeniaki.
<Asky ? Mellody jest moja, teraz ty wybierasz :P >
Od Hanami CD Eternity
Nagle jedna z chmur ułożyła się w psa. Uśmiechnęłam się, po czym zeszłam z mostu i napiłam się wody ze jeziora. Pies nadal patrzył się w niebo jak zahipnotyzowany. Zaśmiałam się cicho.
-Z czego się śmiejesz?!-warknął pies i zwrócił swój wzrok na mnie.
-Z niczego-powiedziałam i zrobiłam słodkie oczka.
Eternity? :3
Od Asky do Marshal'a
-Nie będzie kłopotów?Zapytał.
-Ze szczeniakiem raczej nie.Odpowiedziałam.Do jaskini wszedł Raphi.
-Cześć!Powiedzieliśmy ja z Marshal'em.
-Hej.Powiedział nadàsany.
<Marshal?Brakus Wenus>
Od Marshal'a cd Asky
-To co ? Jemy ?-zawołała.
Gdy zjedliśmy dłuuugo leżeliśmy.
-Em...-zaczołem.
-Co takiego ?-zapytała się.
-Zastanawiam się czy...
-Czy co ?
-Może weźmiemy przygarniemy jakiegoś szczeniaka ?-zapytałem.
-Albo...-zaczeła.
Zaśmiałem się.
<Asky ^.^>
Od Asky do Marshal'a
-To dobrze.Poweidział i uśmiechnął się.
-To co robimy?Zapytałam i wstałam.
-Na pewno nie pójdziemy na spacer.
-Dlaczego?Zapytałam.
-Bo nie.
-Dobra to ty co proponujesz?
-Hmmm............. głodna jesteś?Zapytał.
-No całkiem tak.
<Marshal?ZBOK>
Od Marshal'a cd Asky
-Ale co się stało ?-zapytała.
-Zendlałaś...i to było trochę straszne...-powiedziałem.
-Aha...
-Ale jest już chyba wszystko ok ? Dobrze się czujesz ?
<Asky ? Marshal nie gwałci xD >
Od Raphael'a cd Lassie
Spojrzałem na nią najpierw ze smutkiem w oczach, puźniej z gniewem.
-A więc wypierdalaj !-warknołem.
-Rafi...
-Nie Rafi ! Raphael ! -szczeknołem i pobiegłem czym prędzej do domu. Nie chciałem jej widzieć. Czułem się źle... Bałem się, że ją stracę...
Położyłem się na swoim posłaniu. Asky i Marshal jeszcze nie wrucili z polowania i spaceru. Ojciec miał mi pokazać nową jamę, w której zamieszkam gdy dorosnę.
Spojrzałem w gwiazdy i cicho zawyłem.
-Jeśli tak ma być...niech będzie, ale proszę...uczyńcie mnie niewzruszonm na to !
Po godzinne zasnołem.
Od Naro Shadow Killer do Majki
- Jesteś głodna? - zapytałem.
- Trochę tak. - zaśmiała się. - Teraz ja coś upoluję.
- Hm, jakby nie patrzeć ja tu jestem samcem? - odwzajemniłem gest i spojrzałem na nią spode łba.
- Nie przesadzajmy. - odparła i pobiegła tropem saren. Ja stanąłem jak wryty i patrzyłem na nią prawie w ogóle nie mrugając.
<Majka? Pokaż co potrafisz! :D>
Od Lassie do Raphael'a
Od Asky do Marshal'a
-Dobra.Powiedziałam ale nie mogłam zrobić kroku.Po chwili
łapy zaczeły się trząść i padłam na ziemie.(Spokojnie Asky nie umiera XD)
-Asky!Krzyknął i zaniusł mnie do jaskini.Dalej co było to nie pamiętam :P.Obudziłam się w jaskini obok mnie był Marshal.Spał.Szturchnęłam go i się obudził.
-Asky!Powiedział i polizał mnie po pysku.
-Co się stało?Zapytałam.
-Em... nie ważne.Powiedział i uśmiechnął się.
-Ale ważne że się obudziłaś.Poweidział i przytulił mnie.
<Marshal?Asky nie umrze :P>
sobota, 25 kwietnia 2015
Od Rphi'ego cd Lassie
Przez chwilę nic nie mówiliśmy. W końcu odezwałem się.
-Jeszcze 2 miesiące...
-Ech...a ja 4 miechy...-odpowiedziała.
-I będziemy robić co tylko nam się podoba !-zawołałem uradowany.
-Ciekawe co na to powie Majka...
-Nie wiem...ale mam nadzieje, że pozwoli nam się spotykać...-uśmiechnołem się.
-Też mam tą nadzieje...
-Jeśli coś pujdzie nie tak to uciekniemy stąd !-powiedziałem stanowczo.
-Ale...poradzimy sobie ?
-Oczywiście ! Będziemy dorośli !
-Ja nie wiem co o tym myśleć...
-Naradzie do niczego Cię nie zmuszam...-powiedziałem uspokajając zdenerwowaną suczkę.
-Aha...okey...
Spojrzałem w dal.
-Co tam widzisz ?-zapytała.
-Twoją matkę Majkę...Chodźmy stąd !
-Dobra...
Poszliśmy na staw i oglądaliśmy migocące się w wodzie ryby, ja prubowałem jedną złapać, ale wpadłem do wody. Jestem uparty i sprubowałem jeszcze cztery razy i złapałem dla nas małą przekąskę.
-Smacznego !-powiedziałem odwracając się w stronę wody po drugą rybę którą złapałem z łatwością.
-Nigdy nie jadłam ryby...
-To będzie twój pierwszy raz !-zawołałem i powoli ugryzłem kęsek swojej ryby.-Ale dobra !
Lassie też sprubowała.
Po chwili z ryb zostały tylko kości. A ja padłem na trawę obserwując niebo.
-Wiesz co...?-zapytałem.
-Tak ?
-Gdy będę dorosły to będę musiał znaleźć sobie partnerkę...i chciałbym, żebyś to była ty...
-Serio ?!-zdziwiła się.
-Serio...-zaśmiałem się.-Ale to jak będę dorosły...
-Okey...-zaśmiała się nerwowo.
Raptem za krzaków wyskoczyła Majka.
Byłem już jej wielkości, więc się jej nie bałem. Wstałem z trawy.
-Mamy jeszcze pół godziny !-zawarczałem do suki.
-Plany się zmieniły !!!!-zawarczała.
-Jak to ?! -oburzyłem się.
<Lassie ? Majka ?>
Uwaga ! Do wszystkich (dwóch) szczeniąt
Od Marshal'a cd Asky
Gdy zjedliśmy krulika oprowadziłem Asky po jaskini.
-Ciasno, ale własno...-powiedziałem na koniec.
-Aha...ale i tak jest fajnie...
-Cieszę się że Ci się podoba...-uśmiechnołem się.-Idziemy na spacer ?
-Oczywiście !
Razem spacerowaliśmy po łąkach,polach i lasach. Raptem z krzaków wyskoczył jakiś pies. Złapał Asky za gardło. Bez namysłu rzuciłem się na psa. Najpierw odepchnołem go od suczki. A potem skoczyłem mu ma plecy. Pies mnie zwalił ale ja się nie podawałem. Złapałem psa za skurę na karku i rzuciłem nim o kamień. Muzg się rozjebał i wylał. To był okropny widok. Pies żył jeszcze trochę i cierpiał.
-Zabij go !-krzyknęła Asky.
-Nie, niech trochę pocierpi !-zaśmiałem się złowieszczo.
-Ale ja proszę...
-Niech będzie...-powiedziałem i roszarpałem brzuch dla psa, który w tym momencie zdechł.
-Chodźmy stąd ! Jesteśmy poza terenami sfory... Mogą nas tu atakować...-powiedziałem idąc w przeciwną stronę.
<Asky ? Jakto Asky umiera ?!?!?!?!?!>
Od Majki do Naro Shadow Killer
- Jak tu pięknie! - Krzyknęłam- To twoja miejscòwka? - zapytałam
- Tak.
- Jej... Jest piękna.
- A ty masz jakąś miejscówkę? - zapytał
- Tak jakby... Znajduje sie w.miasteczku, przebywam tam praktycznie od dzieciństwa. - Wytłumaczyłam.
- Pokażesz?
- Przyjacielowi chyba zufać mogę. Chodźmy.
Pobiegliśmy do miasteczka tam przeszliśmy dość duży kawał drogi i mnóstwo tajnych przejść. W końcu był mój mały świat. Wskoczyłam na fotel i położyłam sie.
- Może nie jest tak pięknie, ale wygodnie i bezpiecznie. - Powiedziałam.
<Naro?>
Od Naro Shadow Killer do Majki
- Bardzo. - odwzajemniła gest.
- Słuchaj, no bo, tak się zastanawiałem, czy... Moglibyśmy zostać przyjaciółmi? - zapytałem i popatrzyłem na nią spode łba.
- Nie widzę przeszkód... - uśmiechnęła się. Ja również, ale nie było to lekkie drgnięcie kącików ust, ale szczery, najprawdziwszy uśmiech w wydaniu ''Zabójcy Cienia''.
- To tu... - stanąłem. Majka otworzyła usta i rozglądała się z podziwem.
Od Majki do Naro Shadow Killer
- Jaki to dar? - Zapytał zaciekawiony Naro.
- Rozum i serce mi podpowiadają komu ufać, a kogo olać i nie zadawać się z nim. Takie coś jak przewidywanie. - Wytłumaczyłam.
<Naro? Bark weny :C>
Od Naro Shadow Killer do Majki
- Ładnie się uśmiechasz... - moje kąciki ust lekko drgnęły, a potem rzeczywiście uśmiechnąłem się. Zacząłem iść drogą, Majka po chwili mnie dogoniła.
- Dzięki. - powiedziała. - Coś Cię trapi?
- Nie. Taki już jestem. - odpowiedziałem. - Słyszałem, że dosyć trudno o przyjaźń z Tobą. Zastanawiałem się, czemu tak szybko mnie polubiłaś. - dodałem i popatrzyłem na nią.
<Majka? ;3>
Od Majki do Naro
- A nie, nic... Nie ważne. - Odpowiedział.
- Mhm... Rozumiem. Idziemy gdzieś połazić? - Zaproponowałam.
- Nie wiem... Gdzie dokładniej?
- Mam ochotę poznać jakieś nowe miejsca.
Wstałam i zaczęłam się rozglądać.
<Naro?>
Od Lassie do Raphiego
Potem położyłam się spać, rano obudził mnie Raphi.
- Co tak wcześnie? - Zapytałam i wyszłam.
- A tak jakoś. Idziemy na spacer? - Zapytał.
- Czemu nie.
<Raphi?>
Od Eternity do Hanami
- Siedzę i patrzę w siebie. - Odpowiedziała.
Przewróciłem oczami i zacząłem powoli pić wodę. Potem powoli, ale dumnie wszedłem na most i patrzyłem na niebo.
- A ty często tu przychodzisz? - Zapytała.
- Codziennie. - Powiedziałem krótko.
- I co tu robisz? Tak sobie siedzisz? - Zdziwiła się.
- Nie, rozmyślam apotem mam inne zajęcia. Chodzę na obchody sfory i spotkania z gangami.
<Hanami?>
piątek, 24 kwietnia 2015
Od Asky do Marshal'a
-Hej Asky!
-Gdzie Raphi?
-Wcześnie poszedł na łąkę do swojej koleżanki.Powiedział.
-Ok.Powiedziałam.
-Jesteś może głodna?Zapytał.
-No całkiem tak.Powiedziałam i uśmiechnełam się.Marshal podsunął mi królika.Zaczęłam jeść dołączył się też Marshal.
<Marshal?Asky umiera>
Od Marshal'a cd Asky
Na drógi dzień Asky miała przeprowadzić się do nas.
Wyścieliłem trzy dołki "łóżka" kwiatami i trawą.
-"Tak będzie wygodnie"-pomyślałem i potem poszedłem na polowanie. Złapałem sarnę i trzy zające. Zaniosłem to do jamy. Raptem u wejściu pojawiła się Asky.
<Asky?>
Od Hanami do Eternity
-Witaj, jestem Hanami-zaczęłam rozmowe.
-Eternity-odpowiedział pies.
Eternity? :3
Od Naro Shadow Killer do Majki cd
- W sumie, to tak. Przez te nasze zawody zgłodniałam. - zaśmiała się i spojrzała na mnie maślanymi oczkami. - Mógłbyś upolować coś dla mnie?
- Jasne. To dla mnie żaden problem, poczekaj tu, za pięć minut będę. - uśmiechnąłem się, a gdy biegłem na łąkę zastanawiałem się, dlaczego Majka sprawia, że się uśmiecham. W sumie to dziwne, że gdy się poznaliśmy moje życie nabrało większego sensu, że mogę coś dla niej zrobić, pobawić się z nią, porozmawiać. To miłe...
Moje przemyślenia się zakończyły, bo nie chciałem wystraszyć łani, które pasły się na łące dosłownie parę metrów przede mną. Przybrałem moją pozycję do polowań, i starałem się cicho stąpać po ziemi i nie szeleścić. Gdy byłem wystarczająco blisko, wyskoczyłem na jedną z saren i wgryzłem jej się w kark. Reszta stada uciekła oglądając się, czy nie biegnę za nimi. Wziąłem zdobycz i zmierzyłem w stronę jeziora, nad którym ostatnio widziałem się z Majką. Gdy wyszłem zza krzaków nie było tam Majki. Podeszłem bliżej i położyłem sarnę na ziemi. Nagle usłyszałem szelest. Za mną stanęła Maja.
- BU! - krzyknęła.
- Nie przestraszyłaś mnie. - zaśmiałem się.
- Widziałeś mnie? - zaskoczona zapytała i również się zaśmiała.
- Słyszałem. - odparłem. - Mam dosyć silny instynkt łowiecki i słyszę każdy, najmniejszy szelest. Jedz..
- Okej. - jej kąciki ust lekko drgnęły i zaczęła jeść. Ja usiadłem na moście i patrzyłem na zachodzące słońce. Po kilku minutach Maja podeszła do mnie i usiadła obok.
- Idź jedz.
- Sarna była dla c i e b i e. - powiedziałem i spojrzałem na nią.
- Ale ty też musisz coś zjeść! - zaśmiała się.
- No okej... - zgodziłem się i przyniosłem sarnę na most, po chwili zjadłem ją a resztki rzuciłem na brzeg.
Zacząłem dokładnie obserwować Majkę, jak jej sierść powiewa w wietrze, jak piękne ma oczy, i jaką jest cudowną suczką. Nigdy nie widziałem piękniejszej... Zaraz... Czy ja się... Nie, nie wymówię tego słowa. To słowo dla mnie n i e i s t n i e j e! Ja nie mogę się zakochiwać, to niestosowne dla mnie i mojej natury. Ehh... Zakochałem się.. Nie będę tego ukrywać...
- ...
<Majka? ^^>
Od Majki do Naro
Zaczęły się nasze zawody, starałam się jak najszybciej płynąć, lecz Naro mnie prześcignął.
- W wodzie nie masz ze mną żadnych szans! - Krzyknął.
- W wodzie nie... - Burknęłam.
Wyszliśmy na suchy ląd i wytrzepaliśmy się. Usiadłam na trawie i wpatrywałam się w jezioro.
- Często tu przychodzisz? - Zapytał mnie pies.
- Częściej niż myślisz. - Odpowiedziałam.
<Naro?>
Od Asky do Marshal'a
-Chyba się zakochał.Powiedział.
-W takim wieku to słodkie :3.Poweidziałam.
-Nom. :3Poweidział
-WOW jest już 22:30.
-No zasiedzieliśmy się.
-Lepiej chodźmy.Powiedział.
-Ok.Wstałam i pomaszerowałam do swojej jaskini.
<:33333333333333333333333333333333333333333333333333Marshal?>
Od Marshal'a CD Asky
-Poważnie ?!
-Tak, bardzo ją lubi...Może i coś więcej...no nic, on nie jest taki mały...ma 8 miesięcy...
-Aha...
-A my chyba z dziećmi poczekamy..,co ?
<Asky ?>
Od Asky do Marshal'a
-Ślicznie tu.Powturzyłam się.
-Ty gaduło.Zaśmiał się Marshal.
-Mogę być kompletnie cicho.Uśmiechnęłam się.
-A tak w ogule co z Raphim?
<Co będzie z małym Raphim???? :O Marshal?>
Od Naro Shadow Killer do Majki CD
- Hm.. Jakby się tak zastanowić, to wciąż nie wiem jak masz na imię. - spojrzałem na nią.
- Mów mi Majka.. - zaśmiała się.
- Majka... Ładne imię. - moje kąciki ust lekko się poruszyły.
- Ścigamy się? - zapytała.
- Wiesz co, nie wiem jak ty, ale ja się zgadzam. - zaśmiałem się.
- Ok... Do połowy jeziora? - zaproponowałem i popatrzyłem na wybrane przeze mnie miejsce.
<Majka?>
Od Marshal'a cd Asky
-Heh...-zamysliłem się chwilę.-Wiem !
Poszliśmy na taką łąkę.
-Ładnie tu...-powiedziała.
-Ale w nocy będzie jeszcze piękniej...
Poczekaliśmy do 21:30 i przyleciały świetliki.
-Ojej...Jak pięknie...-zachwyciła się Asky.
Pocałowałem ją.
<Asky ?>
Od Asky do Marshal'a
-No ja nie wiem a co ty proponujesz?Zapytał.
-Hmm......... Ale my byliśmy już wszędzie.Powiedziałam i zaśmiałam się.
-To fakt.Powiedział.
Od Raphi'ego cd Lassie
Się działem smutny na łące. Raptem pojawiła się Lassie. Od razu poprawił mi się chumor.
-Jednak jesteś ! Myślałem, ze nigdy Cię nie zobaczę !-usmiechnołem się.
-Jak widac jestem...
-To bawimy się ?-zapytałem.
-No...
Bawilismy się godzinę i pół.
-Muszę wracać...
-Czemu ?-zapytałem.
-Mama...
-Aha...dobrze...odprowadze Cię...
Poszlismy do groty. Majka powitała mnie warknięciem, a ja jej odwarknołem i pożegnałem Lassie.
-To do jutra piękna !-powiedziałem i pobiegłem do domu.
<Lassie ?>
Od Majki do Naro
- Chyba pierwszy raz ktoś od tak się do mnie uśmiechnął. - Przewrócił oczami.
- A ja się rzadko uśmiecham do nieznajomych... No cóż taką mam naturę. - Zaśmiałam się i weszłam na most.
- Chcesz wskoczyć do wody? - Zapytał.
- No a jak. Gorąco mi! - Wzięłam rozpęd i wskoczyłam do zimnej wody.
<Naro?>
Od Lassie do Raphaela
Od Marshal'a cd Asky
Przytuliłem suczkę.
-Postaram się nie być wredny...-zaśmiałem się.
-A ja gadatliwa...
Przytuliłem ją jeszcze raz.
<Asky ? Tuuuuulimyyyy ! >
Od Raphi'ego cd Lassie
Zobaczyłem jak suczka odchodzi. Zasmuciłem się i pobiegłem do domu. Marshal czekał na mnie.
-Wiesz co...em... Możesz mówić na mnie tato...
-Dzięki !-krzyknołem i przytuliłem się do niego.
-Dobra,dobra...-uśmiechnoł się Marshal.
-Tato...spotkałem dzisiaj suczkę Lassie... Ale taka głupia borderka na mnie się wydarła, że nie mogę się z nią bawić...
-Hm... Nie daj się jeśli bardzo Ci zależy na tej suczce...
-Dzięki tato...-powiedziałem i poszedłem spać.
Na drugi dzień, byłem na łące. Mała suczka przyszła chwilę po mnie.
-Cześć... Tamta suka to twoja matka ?-zapytałem.
-Ech...tak...
-Przykro mi...Pobawmy się !-zawołałem.
-Dobra !
Zaczęliśmy się bawić i tak przez trzy godziny.
Raptem wpadła tu ta suka i zawarczała na mnie.
-Co ja ci do cholery jasnej mówiłam !
-Gówno mnie to obchodzi suko !-ryknołem.-Nie możesz mi nic zrobić ! Jestem następcą alphy II i jeśli sktzywdzisz mnie to cała sfora obruci się przeciwko tobie !-powiedziałem odwarznie. Nie byłem już takim małym szczeniaczkiem, miałem 8 miesięcy za cztery miesiące będę dorosły i uczyłem się odwagi od Marshal'a.
Suka była zaskoczona, moim zachowaniem. Wzięła Lassie w pysk i odwruciła się.
-Gdzie z nią idziesz ?!-krzyknołem.
-Nie twoja gówniana sprawa smarkaczu !-zawarczała.
-Tak się składa, że moja sprawa !
Byłem bardzo zdenerwowany. Gdybym urusł bym pokonał tą sukę... Ale nie jestem jeszcze w stanie...
Odwruciłem się i poszłem w krzaki, ale tak naprawdę szlem za suką .
Doszłem do małej jamy. Gdy suka zasnęła weszłem do jamy i obudziłem Lassie.
-EJ ! Lassie ! Chodź ze mną na nocy spacer !-powiedziałem cicho.
<Lassie ?>
Od Asky do Marshal'a
-:D
-:D
-:D
-:D
.........................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................................
<Marshal?Szalony post :D ..................................................................................................>
Od Lassie - Ciekawość, wrogość i pierwsze... Emocje?
- Uważaj na siebie! Nie gadaj z obcymi! Przede wszystkim nikomu nie ufaj!
- Wiem, wiem Maja... - Pokręciłam głową, ale z uśmiechem i podeszłam do niej po czym szepenęłam do ucha
- Zajdę po drodze do tego naszego staruszka, trochę mu pomogę a potem przyniosę ci coś do jedzenia.
Majka spojrzała na mnie bystrym i śmiesznym wzrokiem. Wybiegłam z jaskini i podeszłam wolno do wodopoju, wpatrzyłam się w swoje odbicie i przypomniałam słowa Majki które dodały mi otuchy. Potruchtałam na łąkę tam próbowałam łapać motyle, czułam że ktoś mnie obserwuje, odwracałam się we wszystkie strony, dostrzegłam coś w krzakach, postanowiłam iść do już do staruszka. Gdy szczekałam przed oknem pan krzyknął radośnie i wyszedł, podniósł mnie do góry i wziął do domku. Szukał czegoś w szufladzie, w końcu wyjął piękną, różową obrożę z medalikiem na którym było moje imię "Lassie". Dzisiaj pan pokazał mi coś bardzo dziwnego, były to cztery małe owce, obwąchałam je i zaczęłam na nie lekko szczekać. Po krótkiej chwili zaczęłam robić coś w stylu zaganiania.
- Dobrze Lassie! Dobra psina! - Krzyczał pan co sprawiało że jeszcze bardziej spodobało mi się to zajęcie. Na koniec dał mi strasznie dużo dobrego mięsa, zaniosłam je do Majki.
- Ło ho! - Krzyknęła.- Co mu się stało że tyle dał? - Zapytała i porwała jeden kawałek.
- Bo... Bawiłam się dzisiaj z owcami! I zobacz! Dał mi te piękną obrożę.
Majka o mało co się nie udusiła.
- Lassie! To było zaganianie! Zapewne uczył ciebie zaganiać owiec... Ile ich było? - Odparła zdziwiona.
- Cztery... Wiesz podobało mi się to, jak na razie to moja jedyna zabawa. - Uśmiechnęłam się i usiadłam prosto.
- Dobrze... Więc chodź do niego i zdobywaj wiedzę... Późno się robi już za chwilkę zachód słońca.- Zmieniła temat Majka.
- Mogę iść jeszcze na dwór? - Zapytałam z nadzieją.
- Em... Nie powinnaś Lassie... - Pokręciła głową.
- Będę grzeczna! Wrócę od razu po zachodzie, chcę tylko zobaczyć ten piękny krajobraz. Będę na łące.- Przekonywałam ją.
- No dobrze... Ale jak nie wrócisz od razu idę po ciebie. - Odpowiedziała srogo.
Wybiegłam z jaskini, gdy byłam na łące usłyszałam coś w krzakach, nie przejęłam się zbytnio. Położyłam się na trawie i wyczekiwałam zachodu słońca. W końcu doczekałam się zachodu, strasznie mi się podobał, nagle zza krzaków wyskoczył szczeniak. Zaczęłam warczeć i cofać się.
- Czemu warczysz? - Zapytał.
- Odejdź! - Rozkazałam,
- Dlaczego? - Zapytał i zaczął się zbliżać a ja jeszcze bardziej cofać.
- Nikt ci nie mówił że z obcymi się nie rozmawia? Bo mnie nie wolno!
- Ale ja nie jestem nieznajomym... Jestem Raphael...ale mów mi Rafi albo Raphi... Ze sfory LD. - Przedstawił się.
- A ja Lassie... Córka Majki... - Westchnęłam.
- Pobawimy się? - Zapytał.
Na rozmowie zleciało nam trochę i było już po zachodzie. Zaśmiałam się i zrobiłam "ukłon" tak jak zrobił Raphi. Nagle wyskoczyła Majka i stanęła nade mną warcząc na psa.
- Zostaw ją w spokoju! - krzyknęła Lassie.
- Ale ja nic nie zrobiłem, chcieliśmy się pobawić. - Wytłumaczył Raphi.
- Nikt nie będzie się zbliżał do mojej córki, bez mojej zgody! - Warknęła Majka po czym wzięła mnie w pysk i zaczęła iść. Cicho szepnęłam do psa
- Cześć.
<Raphi?>
czwartek, 23 kwietnia 2015
Od Naro Shadow Killer do Majki
- Kim jesteś? - zapytała i lekko odskoczyła.
- Nikim. Nie ma mnie tu.. - powiedziałem wpatrzony w jezioro, nawet nie popatrzyłem na nią.
- Pytam serio. - spoważniała.
- Ehh... Jestem nikim. Nazywam się Naro Shadow Killer, ale mów mi po prostu Naro, bo to wkurzające, kiedy ktoś mówi do ciebie trzema słowami. Pewnie nie będziesz miała ochoty na rozmowę ze mną, bo uwierz, nie będzie ona zbyt interesująca, może dlatego, że połowę życia spędziłem w dziczy, sam, drugą połowę za ogrodzeniem, a karmiony byłem raz na tydzień, w sumie nie powinno cię to obchodzić. I zaraz pewnie stąd pójdę, bo będziesz sobie tego życzyć. - zakończyłem i popatrzyłem na nią niewzruszonym wzrokiem.
- Mhm... Mogę z tobą pogadać. - popatrzyła na mnie i lekko się uśmiechnęła.
- Okej, tylko powiedz mi, czy przy mnie można się uśmiechać? Bo jakoś nie widzę w tym sensu. - odparłem.
<Maaaajka? ;3>
Od Majki
- Pójdziemy na spacer? - Zapytała błagalnie.
Dotknęłam jej mięciutkiej sierści i uśmiechnęłam się.
- Naturalnie mała... - Szepnęłam i wstałam. - Chodźmy do wodopoju. - Dodałam.
Suczka truchtała obok mnie a ja powolnym krokiem szłam dumnie przed siebie tak jakbym była jej prawdziwą matką. Podeszłam do czystej wody i napiłam się, Lassie uczyniła to samo.
- Szkoda że jestem głupią, brzydką i niechcianą sierotą... - Szepnęła i zbliżyła się do mnie.
Uniosłam powoli głową oblizując się i spojrzałam na nią zdziwionym wzrokiem.
- Lassie? - Powiedziałam srogim głosem.
- Tak? - Spojrzała mi w oczy.
- Spójrz proszę w swoje odbicie... - Powiedziałam i usiadłam obok niej a suczka zaczęła się przyglądać swojemu odbiciu. - Jesteś piękna, mądra i naprawdę rozsądna, nie jesteś sierotą, bo jesteś moją... Córką Lassie, obiecuje że cie nie opuszczę, obiecuję że cie wychowam najlepiej jak mogę, że cie obronie przed tym co sama przeżyłam, że nikt cie nigdy nie skrzywdzi, że będę przy tobie... Zawsze, Lassie uwierz w siebie, dostrzeż zalety, ale nigdy, nigdy nie daj się zwieść i z dala od obcych, mamy siebie i to starczy.
Mała się uśmiechnęła a ja zaczęłam śpiewać
Od Marshal'a CD Asky - Ważna wiadomość
Od Asky doMarshal'a
-Oki!A kiedy przyjdziesz?Zapytał maluch.
-Jak już wcześniej mówiłem w nocy.Powiedział.Szczeniak wesoło pobiegł do swoiei jaskini.
-Wiesz ja też muszę iść.Powiedziałammmmmmmmm.
-Okej do jutra!
-Pa!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Powiedziałam i pobigłam do jaskini.
<Marshal?Ale z ciebie Wenus Brakus Pospolitus a i właśnie Wenus Brakus :< >
Od Majki c.d Marshal'a
Westchnęłam i zabrałam suczkę na łąkę. Tam chciałam coś upolować, jednak nie mogłam...
"Nie, nie, nie! Jak mam się zająć tą małą skoro nie mogę zadbać o wyżywienie?!" - Pomyślałam.
- Dobra, idź teraz za mną i bądź ostrożna. - Pokręciłam głową i zaczęłam truchtem zmierzać do drewnianej chatki.
Tam wyszedł starszy pan, wysunęłam małą pod jego nogi. Był on zachwycony nią.
- Jaki z ciebie śliczny szczeniak!
Wziął ją w ręce i pogłaskał. Wtedy wyszłam zza rogi i zamerdałam ogonem. Odłożył suczkę na ziemię i pogłaskał mnie. Zaszczekałam, ten poszedł do domu i przyniósł nam jedzenie.
- Shadow widzę że znalazłaś sobie małą towarzyszkę. - Zaśmiał się staruszek.
- Shadow? - Zdziwiła się młoda suczka.
- Tak, tak na mnie mówi nadał mi "drugie" imię. - Przekręciłam oczami.
- Ty będziesz... Aaah... Już wiem, piękna i olśniewająca Lassie. - Uśmiechnął się.
Popatrzałam na niego lekko zazdrosnym wzrokiem.
- Ty też jesteś piękna Shadow. - Pogłaskał mnie.
Gdy zjadłyśmy chwilę bawiłyśmy się na podwórzu mężczyzny potem polną drogą wracałyśmy do domu.
- Kim on w ogóle dla ciebie jest? - Zapytała mnie mała.
- To dla mnie człowiek o złotym sercu, zawsze daje mi jedzenie kiedy przyjdę, a ja mu czasem pomagam, lecz teraz coraz rzadziej tam przychodzę, nawet się do niego przywiązałam a on do mnie, nadał mi więc imię a ja postanowiłam w pełni na nie reagować. - Wytłumaczyłam.
- A ja nie mam imienia... - Zasmuciła się.
- Od teraz jesteś Lassie, piękna i olśniewająca jak to ujął staruszek. - Zaśmiałam się.
- No dziękuje bardzo.- Uśmiechnęła się.
- Jutro ci coś pokażę mała, ale do tego jeszcze czas.
- Będę zniecierpliwiona. - Odpowiedziała.
Gdy doszliśmy do jaskini suczka położyła się spać, ja w nocy wyszłam na dwór patrzeć na gwiazdy.
Od Marshal'a CD Asky
-I co mały ?-zawarczałem.-Zadowolony ?!
-Oczywiście tato ! UPS...przepraszam Marshal...
Asky się zaśmiała, ale skarciłem ją wzrokiem.
<Asky ? Ech,,,Wenus brakus>
Od Asky do Marshal'a
-Czyli ja mam iść?Zapytał malec.
-Asky chcesz żeby został?Zapytał mnie Marshal a szczeniak się na mnie patrzył.
-Może zostać.Powiedziałam i wstałam.
<Marshal?Wenus Brakus Pospolitus :/>
środa, 22 kwietnia 2015
Od Marshal'a cd Asky
-Och...przykro mi...-powiedziałem.-Mam nadzieje, że go spotkasz...
-Ja też mam taką nadzieję...
-Bądźmy dobrej myśli...
Chwile posiedziliśmy w ciszy. Raptem usłyszałem szczekanie. Pdwruciłem głowę i zobaczyłem Raphael'a pędzącego w naszą stronę.
-Co ty tu robisz ?-zapytałem.
-Szukałem Cię !-zawołał.
-Ale mówiłem, że przyjdę w nocy i rzebyś nie wychodził z jamy !-zawarczałem.
-Ale...nudziłem się...nie ma w tej Sforzę innych maluchów !-zapiszczał malec.
Warknołem tylko.
Asky była zaskoczona tą całą scenką.
-Raphi poznaj Asky, Asky to jest Raphael...-powiedziałem nadąsany.
-Twój syn ? Czy przybrany ?-zapytała.
-Nie, nie syn... Jak już to uczeń...-powiedziałem.
<Asky ?>
Od Raphael'a cd Marshal'a
-Ech...-westchnołem ciężko.
-Co się stało ?-zapytał.
-Nie,nic...a nie mógł bym zostać z tobą ?-zapytałem.
-Nie umiem wychowywać dzieci...-oburzył się pies.
-Ale...-nie dokończyłem i wyszłem z jaskini. Polubiłem Marshal'a i nie chciałem go opuszczać... Dzisiaj widziałem śmierć ojca...już za wiele tego...zostałem sierotą...
Wskoczyłem na gałąź i popiskiwałem płacząc. Marshal wskoczył tuż za mną.
-EJ...mały... Nie płacz ! Bądź twardy !-zawołałem.
-Ale...ja chyba nie umiem...
-Nauczę Cię...wiesz co ? Mam pomysł ! Pokażesz mi co umiesz, a ja zastanowię się czy Cię zatrzymam...
-Dobrze...-moja twarz rozpogodziła się.
Już po chwili bylyśmy na łące. Miałem złapać jakieś zwierzę.
Zobaczyłem zająca. Zrobiłem to czego uczył mnie tato i go zabiłem.
Marshal był zdumiony.
-No dobra... Widzę, że może być z Ciebie porządny pies ! Zostajesz ze mną jako mój uczeń...
Ucieszyłem się.
-Dzięki...tato...-powiedziałem, pies spojrzał na mnie warcząc.-Znaczy Marshal...
Poszlismy do jaskini.
Od Marshal'a cd Majki
-Wiesz...chciałem Cię przeprosić... Rozumiem, że nie jestem dla Ciebie odpowied...co to za szczeniak ?-zawarczałem.
-Uratowałam go z walk psów...-powiedziała suczka.
-Aha...-odpowiedziałem.-I przepraszam za tamto...Cześć ! -powiedziałem i pobiegłem nad rzekę. Usiadłem i oglądałem swoje odbicie...
-No dobra Narcyzie...bo się zakochasz...-zarzatowałem sam do siebie i pobiegłem do jakiejś stodoły. Zobaczyłem dwa walczące psy, a jakieś dwadzieścia przyglądało się walce. Na wysokiej sfofie siedziały trzy psy. Jeden był rasowym pitbulem, a dwie tulące się do niego suczki były w typie collie.
-Marshal !-zawołał pitbul.-Dawno Cię tu nie widziałem...
-Ja również się cieszę Hiro...-powiedziałem cicho warcząc.
-Po coś przyszedł ?-zapytał.
-Po jajco ! Nie wież o co mi chodzi ! -zawarczałem.
Raptem jakiś owczarek podszedł do mnie z szczeniakiem. Podsunoł go do mnie i powiedział.
-Jego matka zginęła w walce, a ja jestem już za stary na wygraną z tym psem...-wskazał na doga niemieckiego.- Jeśli umrę, weźmiesz go ze sobą... Nazywa się Raphael...
Byłem zaskoczony.
-Dobra, wezme go...-powiedziałem.
Pies poszedł walczyć z dogiem i oczywiście przegrał, był teraz mokrą plamą.
Chciałem odejść ze szczeniakiem, ale zatrzymał mnie Hiro.
-Wiesz...ja bym Ci tego chuderlaka oddał, ale wiesz... Moje dziunie chcą byś za walczył z Nerikim... -gdy to mówił z tłumu wystąpił owczarek niemiecki.
Natychmiast rzuciłem się na kundla. Pies jednak był tagrze sprytny, ale szybko załapałem jaki jego był słaby punkt czyli szyja. Wystarczało kilka udeżeń zębami i pies leżał jak długi. Wziołem psiaka w zęby i zaniosłem do swojej jaskini.
-Maluchu... Więc nazywasz się Raphael ?
-Tak, proszę Pana...ale niech Pan na mnie mówi Rafi albo Raphi...
-Dobrze... Ja jestem Marshal... I tak się do mnie zwracaj... Zostaniesz tu dopuki nie znajdę Ci zastępczej matki...-powiedziałem.
Od Asky do Marshal'a
-Jakim?Zapytał.
-Na granicy sfory a z resztą sam się przekonasz.Powiedziałam i ruszyłam.Marshal szybko mnie dogonił.Doszliśmy na miejsce na zachód słońca.
-To tu.Powiedziałam.
-No tu nigdy nie byłem.Przyznał.
-A ja tak z moim bratem.Ciekawe czy go jeszcze spotkam.Powiedziałam.
Od Majki do Marshal'a
- Gdzie idziesz? - Zapytał.
- Przed siebie! - krzyknęłam. - Muszę się na kimś wyżyć. - Dodałam z zaciśniętymi zębami.
Dostałam mocnego "zastrzyku" energii co sprawiło że musiałam się "rozładować". Zaczęłam biec w miejsce gdzie niegdyś były walki, ku mojemu zdziwieniu nadal były, lecz psów było nie wiele. Westchnęłam i weszłam do środka, rozległ się hałas szczekających psów, zostali tylko ci co uwielbiali walki. Ujrzałam Desato stojącego przede mną.
- Proszę, proszę a któż to wrócił? Majeczka? Majunia? Moja dziunia? - Uśmiechnął się.
Chwyciłam go łapą za gardło i przybiłam do ściany.
- Majka! Tylko tak się do mnie zwracaj, a jak do mnie powiesz jeszcze raz dziunia... To ci rozwalę łeb o podłogę! - Krzyknęłam warcząc.
Psy w klatkach zaczęły głośniej szczekać, w kącie ujrzałam małego szczeniaka, przerażonego, był zamknięty w klatce, powoli do niego podeszłam i warknęłam.
- Z tego co mi się zdaje nielegalne jest trzymanie tu szczeniąt!
- Ależ ty byłaś tu, ty tu się urodziłaś. - Powiedział Desato.
- To co innego! Żadne szczeniaki nie powinny przeżywać tego co ja. - Opuściłam głowę.
- Dobra, dobra, po co tu przylazłaś? - Zapytał jeden z klatki.
- Chcę tego malca. - Odpowiedziałam pewna siebie.
- Hola hola, panienko. - Odpowiedział Desato. - Nic za darmo. - Dodał jeden z jego kumpli zza boksu.
- A więc? Co mam zrobić? - Zapytałam patrząc na szczeniaka.
- Stoczyć walkę. - Zaśmiał się złowieszczo Desato.
- Ale w sensie... Taką jak kiedyś walczyłam? - Zdziwiłam się i spojrzałam na psa.
- Tak, ale z równie sprytnym i silnym psem jak ty. A nawet silniejszym. Poznaj proszę Misze.
Zza progu wyszła chuda suczka rasy australian cattle dog.
- Jak z nią wygram, to oddacie mi szczeniaka i nie będziecie więcej prowadzać tu szczeniąt? - Zapytałam.
- Tak, teraz tu rządzą psy, nie ludzie. Naszych właścicieli zabrała policja, ale widownia jeszcze przychodzi oglądać nas.
Czekałam godzinę na moją walkę, wciąż byłam pełna energii i chciałam stoczyć porządną walkę, byłam w stanie poświęcić się, odczuć ból byleby uratować szczeniaka. I nadszedł czas, wskoczyłam na ring i stanęłam na samym końcu. Moja przeciwniczka była dobrze zbudowana i pełna bezczelności na ryju. W końcu rzuciliśmy się na siebie, była sprytna i przegrywałam. Walnęła mną o ziemię, wbiła kły i zaczęła szarpać moją skórę. Odepchnęłam ją łapą i wstałam. Nie zważając na ból ugryzłam ją w ogon i pociągnęłam, ta przewróciła się, chciałam skoczyć jej do gardła, lecz ona przeturlała się. Gdy szła na mnie skoczyłam na nią i było "rodeo". Walka była długa i krwawa, lecz wiedziałam o co walczę, chyba miałam zbyt dobre serce, tak mi się zdawało w jednej chwili. W końcu obie padłyśmy na ziemię, zebrałam resztkę sił i walnęłam sukę w pysk po czym przydusiłam ją do ziemi, rozległ się krzyk ludzi i wiwaty.
- Wygrana! - Krzyknął jeden z ludzi. Suczka nie mogła się podnieść a ja? "Pieprzyć ból R.A.P musisz być dzielny! " - te słowa mi siedziały w głowie. Wyszłam z ringu i poszłam do psów, moja sierść zamiast białej była upaćkana krwią suczki oraz moją. Podeszłam do szczeniaka i uśmiechnęłam się.
- Wygrałaś? - Zapytał jeden z psów.
Przytaknęłam głową i słodkim głosem powiedziałam do malucha:
- Nie bój się mnie, zabiorę cie w piękne miejsce, wszystko będzie dobrze.
Chwyciłam go w pysk i wyszłam z budynku. Poszłam do sfory, gdy byłam przy mojej jaskini położyłam szczeniaka wtedy przybiegł Marshal.
<<Marshal??>>
wtorek, 21 kwietnia 2015
Od Marshal'a cd Majki
-Dobra...-powiedziałem.
Po chwili byliśmy na małej górze. Był malowniczy zachód słońca.
-Ech...-westchneła suczka.
-Przepraszam...wiesz...za tego psa...-powiedziałem. Suczka mi nic nie powiedziała.
-Wiesz...może uznasz mnie za wariata, ale chyba coś do Ciebie czuję...-powiedziałem.-Ale jest mały problem...
-Jaki ?
-Do Asky czuje prawie to samo...
<Majka?>
Od Marshal'a cd Asky
-Robiłeś to już kiedyś ?-zapytała.
-Niee...
-Hahaha...-zaśmiała się.
-Dobra...Idziemy...em...hm...byliśmy już wszędzie...-zaśmiałem się.
<Asky?>
Od Majki do Marshal'a
Imię Mru coś mi mówiło, ale nie wiedziałam co. Cofnęłam się i pokręciłam głową.
- Coś sie stało? - Zapytał Marshal.
- Nie wszystko ok, ale to imię coś mi przypomina, coś kojarzę. - Szepnęłam bardzo cicho i odwróciłam się. - Chodźmy już stąd.
<Marshal?>
Od Asky do Marshal'a
-To co teraz robimy?Zapytałam i zaczęłam się rozglądać.
-Skakałaś kiedyś z wodospadu?Zapytał.
-Nie...Powiedziałam.
-A chcesz spróbować?Zapytał
-No jasne!Odpowiedziałam.Pobiegłam za Marshal'em i dotarliśmy do wielkiego wodospadu.Wszedliśmy na samą górę.
-Okey!
-1
-2
-3!I skoczyliśmy.
<Marshal nie miałam co wymyślić>
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Od Marshal'a cd Asky
Zasmiałem się.
-Co się smiejesz ?
-Z Ciebie...
-Czemu ?
-Juz sam nie wiem...-odpowiedziałem.
<Asky ?>
Od Marshal'a cd Majki
Ruszyłem w stronę psa. Pies rzucił sie na mnie i chciał złapać za szyje, ale zrobiłem unik i sam capnołem psa. Raptem Majka krzyknęła.
-Stuj !
Ale było już za puźno... Pies powoli zdychał.
Zdążył jeszcze powiedzieć...
<Majka ?>
niedziela, 19 kwietnia 2015
Od Asky do Marshal'a
-Masz wielki apetyt.Powiedział i dokączył swoją część.
-Dzięki ale też byłam głodna.Powiedziałam i oblizałam pysk z krwi.
-To dlaczego nie mówiłaś?Zapytał.
-No bo nie byłam wtedy taka głodna.Powiedziałam.
Od Majki do Marshal'a
- Na co szczekasz? - Zapytał.
Przed chwilą był tu taki jeden pies, starałam się go pogonić. - Odpowiedziałam.
- Jaki? - Zdziwił się.
- Czarny... O tamten! - Krzuknęłam wskazując na psa za krzakami.
<Marshal?>
sobota, 18 kwietnia 2015
Od Marshal'a cd Majki
Jedna chwila z Tobą taka miła odmieniła moje życie,
Chwile piękne są na szczycie,
Z Tobą całkiem inne życie.
Twa osoba jest wyjątkowa, Mi wystarczą Twoje słowa.
Dona!
Przy Tobie ma osoba jest gotowa zacząć wszystko od nowa powie miłe słowa,
Kocham, tęsknie, płacze.
Kiedy Cię zobaczę...?
Uśmiechnięty Twój każdy dzień na nowo trzeba
bez Ciebie cicho, w mym świecie szaro nie chcę już, proszę wróć
Chwile te najgorsze kiedy Ciebie nie ma, to jest bez znaczenia...
Bardzo chcę z Tobą być dzielić wszystkie wspólne chwile...
Zamknij oczy, pomyśl chwilę!
Zamknij oczy, pomyśl chwilę!
Miłość z Tobą jest cudowną drogą,
A ja dalej jestem sobą pozwól abym był z Tobą,
Jesteś kochaną osobą, myśli moje zawsze z Tobą,
Idę Twoją drogą rozświetloną życia promieniami
Wszystko już za nami!
Wszystko już za nami!
Wierzę, że jesteś tą osobą, każdą chwilę chciałbym spędzać z Tobą.
W Twych objęciach kłaść się spać,
Razem z Tobą rano wstać.
Obok Ciebie zawsze być, zawsze z Tobą pragnę żyć ,
jesteś jak moje przeznaczenie,
Przyszłość zależy od Ciebie...
Niezapomniane chwile, tego nie da się wymazać
Nie raz przychodzi taki moment, gdy potrzeba się wypłakać
Przez to wspomnieniami wracasz, widzisz to co było szczęściem
Zamykasz oczy i widzisz tylko przestrzeń.
Powracasz tam i znów tam jesteś
myśli bezkres przypomina sobie chwile,
Które były dla was piękne...
Dziś wiedzą, że już tak nie będzie sen się urywa,
Otwierasz oczy, widzisz tylko zdjęcie
Czasem idę drogą, którą nikt nie może iść
Sam się gubię pośród ciemnych otchłań czasu
Myśli moje, czasem łapię się za głowę, wtedy jest już solem.
Powiesz kilka słów,
jestem gotów znów aby cieszyć się, aby cieszyć się życiem
Me uczucie nie wygaśnie,bo pokazałaś mi wyraźnie swoją całą wyobraźnię, wyobraźnię...
Myślami byłem teraz przy Cleo...Brakowało mi jej...Bardzo... Raptem usłyszałem szczekanie. Zobaczyłem Majkę.
<Majka?>
Od Marshal'a cd Asky
-Mam tendencje do wpierdalania się w nie swoje sprawy...-powiedziałem patrząc na martwą sarnę.
-Mhm...Widać... -powiedziała.
-Jemy?-zapytałem dzieląc zębisakmi sarnę na pół.
<Asky ?>
Od Juliet cd Kishan'a
-No, dobra... Poradzisz se...-powiedziałam.
Pies chciał już odejść, ale się potknoł i upadł. Jednak nie zareagowałam. Pies się nie poddał i szybko wstał. Niestety, jego łapa krwawiła i zostawiał ślady na ziemi...
-Hm...-zamysliłam się.
-Co ?!-burknoł.
-Nie, nic...ale przez te ślady znajdą Cię ludzie i wsadzą do schroniska...tam tylko kraty i kraty, a potem jak nikt Cię nie chce to usypiają Cię...
-To Co mi kurwa doradzisz ?-zadrwił.
-Znajź jakąś jamę, zaraz będzie padać i zmyje krew...a rana powinna przez ten czas przestać krwawić...-mówiąc to spojrzałam na deszczowe chmury.
Pies wetchnoł i poszedł gdzieś się zaszyć. Po chwili lunoł deszcz, ale nie trawał długo. Zobaczyłam jeszcze z oddali rudego psa wychodzącego z jamy.
Prychnełam jedynie w jego stronę i poszłam. "Cholerna wredota"- powiedziałam pod nosem.
Od Hanami CD Kishan'a
Od Kishan`a CD Juliett
~
Od Asky do Marshal'a
-Zgłodniałem.Powiedział.
-Idziemy na polowanie?Powiedziałam i wstałam.
-Jasne!Powiedział i razem pobiegliśmy na polane.Skradałam się do najbliższej sarny ale Marshal ją pierwszy złapał.
Od Majki do Marshal'a
Marshal tylko prychnął i szedł dalej. Ja się zatrzymałam i przez chwilę myślałam.
- Coś się stało? - Zapytał.
- Nie, idź dalej. - Powiedziałam i zawróciłam.
- Majka! - Krzyknął.
Jednak nie zwracałam na to uwagi i szybko zaczęłam iść. Poszłam do parku, było w nim trochę dużo ludzi, więc poszłam w stronę starego mostku. Usiadłam na betonie gdzie siedziałam kiedyś z ukochanym zaczęłam śpiewać.
nigdy już nie będzie nas.
Choć zaczynam nowy dzień
teraz więcej wiem
Jeszcze wczoraj przysięgałeś
miłość po grób
właśnie wczoraj obiecałeś że
nie skrzywdzisz mnie znów.
Ref.
Nigdy więcej
nie będziemy razem
tyle naszych
nie spełnionych marzeń,
nigdy więcej
nie usłyszysz kocham
nie usłyszysz
jak przez Ciebie szlocham
Nigdy więcej
nie będziemy razem
tyle naszych
nie spełnionych marzeń,
nigdy więcej
nie usłyszysz kocham
nie usłyszysz
jak przez Ciebie szlocham
2.Kiedyś byłam pełna ciepła
mogłam wiele dać.
Od miłości uciekłam
nie chce jej już znać.
Jeszcze wczoraj przysięgałeś
miłość po grób,
właśnie wczoraj obiecałeś ze
nie skrzywdzisz mnie znów
Ref.
Nigdy więcej
nie będziemy razem
tyle naszych
nie spełnionych marzeń,
nigdy więcej
nie usłyszysz kocham
nie usłyszysz
jak przez Ciebie szlocham
Nigdy więcej
nie będziemy razem
tyle naszych
nie spełnionych marzeń,
nigdy więcej
nie usłyszysz kocham
nie usłyszysz
jak przez Ciebie szlocham
3.Właśnie teraz żegnam cię
wierząc że nie będzie źle
ocierając swoje łzy
zatrzaskuje drzwi
nigdy więcej,
nigdy więcej...
miłość po grób
nigdy więcej,
nigdy więcej...
nie, nie skrzywdzisz mnie znów
Ref.
Nigdy więcej
nie będziemy razem
tyle naszych
nie spełnionych marzeń,
nigdy więcej
nie usłyszysz kocham
nie usłyszysz
jak przez Ciebie szlocham
Nigdy więcej
nie będziemy razem
tyle naszych
nie spełnionych marzeń,
nigdy więcej
nie usłyszysz kocham
nie usłyszysz
jak przez Ciebie szlocham
Nigdy więcej
nie będziemy razem
tyle naszych
nie spełnionych marzeń,
nigdy więcej
nie usłyszysz kocham
nie usłyszysz
jak przez Ciebie szlocham
Usiadłam i spojrzałam w wodę gdzie odbiła się tylko połowa mnie. Wybiegłam z tam tond, zaczęły mnie wołać jakieś małe dzieci. Powoli do nich podeszłam. Zaczęły mnie głaskać i rzucać mi patyki, trochę się z nimi pobawiłam potem chciałam już wrócić do mojej jaskini, po drodze zobaczyłam hycla, trochę się przestraszyłam, spojrzał na mnie i wyciągnął siatkę, w wozie miał 3 psy. Westchnęłam i zaczęłam powoli iść. Hycel się chytrze uśmiechnął i chciał na mnie wbiec, ominęłam siatkę i weszłam pod wóz. Przegryzłam szybko dwa kabelki, wyszłam i od razu zobaczyłam kij skierowany na mnie. Koleś walnął mnie w przednią łapę, spojrzałam jak spływa mi czerwona krew. Nie robiłam sobie nic z tego i wskoczyłam na hycla przewracając go. Gdy upadł wskoczyłam do wozu i otworzyłam klatki.
- Przed siebie i wprawo! - Krzyknęłam do psów.
- A co z tobą? - Zapytał owczarek niemiecki.
- Dam se radę. - Uśmiechnęłam się i popędziłam psy. - No szybko!
Podbiegłam do hycla i ugryzłam go w rękę, po czym zaczęłam biec przed siebie. Przeskoczyłam przez mur i wbiegłam do lasu. Zaczęłam iść do swojej jaskini.
<Marshal?>
Od Marshal'a cd Asky
Zaśmiałem się i sam wskoczyłem do wody. Przez chwilę pływaliśmy. Gdy wyszliśmy, wskoczyłem na gałąź nad wodą.
-Co robisz ?-zapytała Asky.
-Chcę się wysuszyć...wskakuj !-pokazałem na drugą gałąź. Suczka wskoczyła.
<Asky ?>
piątek, 17 kwietnia 2015
Od Marshal'a cd Majki
Nastąpiła długa cisza, przerwana tylko jej westchnięciem.
<Majka?>
(Marshal, sorry, że wtrącam się w twoje opo ale pis trochę dłuższe-Ailee)
środa, 15 kwietnia 2015
Od Hanami do Asky
-Należysz do sfory?-spytałam.
-Tak-odpowiedziała suczka.
-W takim razie, nie jesteśmy wrogami. Hanami-powiedziałam i podałam jej łape.
-Asky-odpowiedziała.
Moja mina nadal nie zmieniała wyrazu. W tej sytuacji starałam się być poważna. Asky uśmiechnęła się.
Asky?
Od Ailee CD Kajmana
-K-Kajko, Kajman-odpowiedział.
-Chcesz dołączyć do sfory mojej i Marshal'a?-spytałam.
-Marshal'a?
-To taki pies-odpowiedziałam.
Kajman kiwnął głową. Zgodził się dołączyć do sfory. Znalazłam mu najpierw jaskinie, a później zapoznałam z Marshal'em oraz onnymi członkami sfory.
Kajman?
poniedziałek, 13 kwietnia 2015
Od Majki do Marshal'a
- Eh... - Westchnęłam. - Chodźmy już.
Marshal wstał i zaczął iść na przód nie odzywając się.
- Nie mogę sobie sama załatwiać pożywienia okej? - Powiedziałam trochę głośno z gulą w głosie. - Nie mogę polować, bić się, ani... - Tu mój głos zamarł.
<Marshal?>
Od Marshal'a cd Majki
-To głupie !-zdenerwowałem się.
-Co ?
-To wszystko ! Powinnaś sama sobie zdobywać jedzenie ! Nigdy bym tak nie chciał...
-Twoja sprawa...-powiedziała i wskoczyła na sofę, a ja wyszłem na zewnątrz.
<Majka ?>
Od Kajko
- Ka... Ka...Kajko. - Powiedziałem do siebie, a po chwili dodałem. - Kajman.
Szedłem cały czas przed siebie, czułem lekki strach, lecz nie dawałem go po sobie poznać. Zacząłem biec, nagle wpadłem na jakąś suczkę, patrzyłem się na nią, lecz nie chciałem by się spłoszyła więc odwróciłem wzrok.
- Sorry że w ciebie wbiegłem.- Powiedziałem po chwili.
<Ktoś?>



