Popatrzyłem na siebie, potem na wodę i wskoczyłem do jeziora. Szybko podpłynąłem do suczki i lekko się uśmiechnąłem, jednak zrobiłem to tak, że chyba tego nie zauważyła. Rzadko się uśmiechałem, przez całe moje życie raczej w ogóle, zaledwie 3 razy. Nie byłem psem, któremu jest do śmiechu. Zastanowiłem się chwilę i powiedziałem.
- Hm.. Jakby się tak zastanowić, to wciąż nie wiem jak masz na imię. - spojrzałem na nią.
- Mów mi Majka.. - zaśmiała się.
- Majka... Ładne imię. - moje kąciki ust lekko się poruszyły.
- Ścigamy się? - zapytała.
- Wiesz co, nie wiem jak ty, ale ja się zgadzam. - zaśmiałem się.
- Ok... Do połowy jeziora? - zaproponowałem i popatrzyłem na wybrane przeze mnie miejsce.
<Majka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz