-Wiesz...chciałem Cię przeprosić... Rozumiem, że nie jestem dla Ciebie odpowied...co to za szczeniak ?-zawarczałem.
-Uratowałam go z walk psów...-powiedziała suczka.
-Aha...-odpowiedziałem.-I przepraszam za tamto...Cześć ! -powiedziałem i pobiegłem nad rzekę. Usiadłem i oglądałem swoje odbicie...
-No dobra Narcyzie...bo się zakochasz...-zarzatowałem sam do siebie i pobiegłem do jakiejś stodoły. Zobaczyłem dwa walczące psy, a jakieś dwadzieścia przyglądało się walce. Na wysokiej sfofie siedziały trzy psy. Jeden był rasowym pitbulem, a dwie tulące się do niego suczki były w typie collie.
-Marshal !-zawołał pitbul.-Dawno Cię tu nie widziałem...
-Ja również się cieszę Hiro...-powiedziałem cicho warcząc.
-Po coś przyszedł ?-zapytał.
-Po jajco ! Nie wież o co mi chodzi ! -zawarczałem.
Raptem jakiś owczarek podszedł do mnie z szczeniakiem. Podsunoł go do mnie i powiedział.
-Jego matka zginęła w walce, a ja jestem już za stary na wygraną z tym psem...-wskazał na doga niemieckiego.- Jeśli umrę, weźmiesz go ze sobą... Nazywa się Raphael...
Byłem zaskoczony.
-Dobra, wezme go...-powiedziałem.
Pies poszedł walczyć z dogiem i oczywiście przegrał, był teraz mokrą plamą.
Chciałem odejść ze szczeniakiem, ale zatrzymał mnie Hiro.
-Wiesz...ja bym Ci tego chuderlaka oddał, ale wiesz... Moje dziunie chcą byś za walczył z Nerikim... -gdy to mówił z tłumu wystąpił owczarek niemiecki.
Natychmiast rzuciłem się na kundla. Pies jednak był tagrze sprytny, ale szybko załapałem jaki jego był słaby punkt czyli szyja. Wystarczało kilka udeżeń zębami i pies leżał jak długi. Wziołem psiaka w zęby i zaniosłem do swojej jaskini.
-Maluchu... Więc nazywasz się Raphael ?
-Tak, proszę Pana...ale niech Pan na mnie mówi Rafi albo Raphi...
-Dobrze... Ja jestem Marshal... I tak się do mnie zwracaj... Zostaniesz tu dopuki nie znajdę Ci zastępczej matki...-powiedziałem.
środa, 22 kwietnia 2015
Od Marshal'a cd Majki
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz