Biegłem przez zarośla, robiłem sobie tory przeszkód z materiałów, które znalazłem by załagodzić nudę. Niestety po 2 godzinach znów zacząłem się nudzić. Pomyślałem, że mogę pójść popływać, to w sumie niedaleko, a jest taki upał, że zaraz się tu ugotuję. Podreptałem więc z gracją w stronę jeziora, które mijałem gdy niosłem gałąź. Odsłoniłem krzew i nad jeziorem zobaczyłem siedzącą suczkę, wydawała mi się być dosyć dumna, jej ciało z gracją się poruszało, a jej sierść lekko powiewała w wietrze, co sprawiało, że poczułem dziwne kręcenie w żołądku, które zdarzyło się tylko raz, wtedy, gdy zobaczyłem śliczną sukę przechodzącą za moim ogrodzeniem, gdy mieszkałem u tego zjeba Tomka. Cicho, z dumą podszedłem do niej i usiadłem obok.
- Kim jesteś? - zapytała i lekko odskoczyła.
- Nikim. Nie ma mnie tu.. - powiedziałem wpatrzony w jezioro, nawet nie popatrzyłem na nią.
- Pytam serio. - spoważniała.
- Ehh... Jestem nikim. Nazywam się Naro Shadow Killer, ale mów mi po prostu Naro, bo to wkurzające, kiedy ktoś mówi do ciebie trzema słowami. Pewnie nie będziesz miała ochoty na rozmowę ze mną, bo uwierz, nie będzie ona zbyt interesująca, może dlatego, że połowę życia spędziłem w dziczy, sam, drugą połowę za ogrodzeniem, a karmiony byłem raz na tydzień, w sumie nie powinno cię to obchodzić. I zaraz pewnie stąd pójdę, bo będziesz sobie tego życzyć. - zakończyłem i popatrzyłem na nią niewzruszonym wzrokiem.
- Mhm... Mogę z tobą pogadać. - popatrzyła na mnie i lekko się uśmiechnęła.
- Okej, tylko powiedz mi, czy przy mnie można się uśmiechać? Bo jakoś nie widzę w tym sensu. - odparłem.
<Maaaajka? ;3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz