- Oj no proszę... - Westchnął.
Do jaskini przyszła Maja z jedzeniem, lecz szybko je odłożyła i podeszła do mnie.
- Zostaw ją w spokoju. - Odpowiedziała.
- Bo co? ! - warknął Raphi.
- Bo to że nie życzę sobie by psy zbliżały się do mojej córki. - Zmrużyła oczy.
- Nie odejdę z tond, nie zrobisz mi nic. - Odpowiedział.
- Masz rację, ale w każdej chwili mogę się z tond zabrać i iść daleko, tam gdzie Lassie będzie bezpieczna. - Odpowiedziała Maja. Trochę się wystraszyłam tych słów, dałam znak Raphiemu by odszedł. Przytuliłam się do Mai smutna.
- Maju... - Zaczęłam cicho.
- Lassie, może jestem trochę surowa, ale uwierz chcę ciebie chronić, lepiej jak nie będziesz się zadawać z psami, znajdziesz sobie przyjaciółki, na to będzie czas.
- Proszę, chcę mieć chodź jednego przyjaciela.
Maja zmiękła, spuściła głowę i cicho powiedziała.
- Godzina dziennie.
- Godzina i pół. - Uśmiechnęłam się.
- Dobrze, ale jak coś ci ktoś zrobi, nie ręczę za siebie będę w stanie zabić tego kogoś, Lassie... Nie wpakuj się tylko w kłopoty bądź ostrożna. - Odpowiedziała.
- Będę, nie martw się mamo... - Szepnęłam a Majka mnie polizała.
- Ale dziś już nie wyjdziesz, czekaj do jutra. - Powiedziała surowo.
Wyczekiwałam z niecierpliwiona jutro, na następny dzień pobiegłam na łąkę.
<Raphi?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz