piątek, 24 kwietnia 2015

Od Lassie do Raphaela

- Nie mogę... - Pokręciłam głową. - Muszę się słuchać Majki. - Westchnęłam. 
- Oj no proszę... - Westchnął. 
Do jaskini przyszła Maja z jedzeniem, lecz szybko je odłożyła i podeszła do mnie. 
- Zostaw ją w spokoju. - Odpowiedziała. 
- Bo co? ! - warknął Raphi. 
- Bo to że nie życzę sobie by psy zbliżały się do mojej córki. - Zmrużyła oczy. 
- Nie odejdę z tond, nie zrobisz mi nic. - Odpowiedział. 
- Masz rację, ale w każdej chwili mogę się z tond zabrać i iść daleko, tam gdzie Lassie będzie bezpieczna. - Odpowiedziała Maja. Trochę się wystraszyłam tych słów, dałam znak Raphiemu by odszedł. Przytuliłam się do Mai smutna. 
- Maju... - Zaczęłam cicho. 
- Lassie, może jestem trochę surowa, ale uwierz chcę ciebie chronić, lepiej jak nie będziesz się zadawać z psami, znajdziesz sobie przyjaciółki, na to będzie czas. 
- Proszę, chcę mieć chodź jednego przyjaciela. 
Maja zmiękła, spuściła głowę i cicho powiedziała. 
- Godzina dziennie. 
- Godzina i pół. - Uśmiechnęłam się.
- Dobrze, ale jak coś ci ktoś zrobi, nie ręczę za siebie będę w stanie zabić tego kogoś, Lassie... Nie wpakuj się tylko w kłopoty bądź ostrożna. - Odpowiedziała.
- Będę, nie martw się mamo... - Szepnęłam a Majka mnie polizała. 
- Ale dziś już nie wyjdziesz, czekaj do jutra. - Powiedziała surowo. 
Wyczekiwałam z niecierpliwiona jutro, na następny dzień pobiegłam na łąkę.
<Raphi?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz