- Bardzo. - odwzajemniła gest.
- Słuchaj, no bo, tak się zastanawiałem, czy... Moglibyśmy zostać przyjaciółmi? - zapytałem i popatrzyłem na nią spode łba.
- Nie widzę przeszkód... - uśmiechnęła się. Ja również, ale nie było to lekkie drgnięcie kącików ust, ale szczery, najprawdziwszy uśmiech w wydaniu ''Zabójcy Cienia''.
- To tu... - stanąłem. Majka otworzyła usta i rozglądała się z podziwem.
<Majka?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz