Byłem zaskoczony ! Nie każdy się do mnie przytulał !
-Eeee...Spoko...-powiedziałem.
-Dobra...Ja lece !-powiedziała.
-Ok...
Zostałem sam ze swoimi idiotycznymi myślami...
-------------------------------------------------------------
Wstałem i poszedłem na polowanie, był wieczór. Sfora już wiedziała o ataku na ludzi. Złapałem zająca i najadłem się. Potem trochę ścigałem sarny by poćwiczyć przed walką. Aż w końcu zobaczyłem zbliżającą się watahę. Zwołałem wszystkich.
Wataha i Sfora stali na przeciwko siebie. Wystąpiłem z Aliee do Alphy watahy.
-A więc ?-zapytał Alpha wilków.- Jakoś was tak mało...i jaki macie plan ?
-Myślałem nad otoczeniem ludzi i atakiem znienacka... Podzielimy się na połowę i jedna grupa zaatakuje ludzi, druga psy...
-Hm...Jak na kundla nieźle myślisz !-powiedział wilk.
Lekko warknąłem. Ruszyliśmy na bój !
Zaatakowałem pierwszy, jednego psa i szybko rozerwałem mu brzuch. Walka była długa...Ale wygraliśmy. Ludzie zostali ranni, a nie przeżył żaden z psów. Nasze szkody nie były wielkie ! Zginęły dwa wilki od strzałów i 10 psowatych było rannych (w tym ja) od strzałów.
<Asky?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz