niedziela, 12 kwietnia 2015

Od Juliet do Kishana

Do sfory dołączyłam kilka dni temu. Teraz byłam oficjalnym już członkiem tej grupy. Leżałam sobie na kamieniu, gdy nagle na choryzącie pojawił się rudy pies. Obserwowałam go przez chwile i zobaczyłam iż pies ma wbity w tylną łape cierń. Podeszłam do psa.
-Witaj... Nie wierć się tak...pomoge...-powiedziałam.
Pies zawarczał ostrzegawcze gdy odwruciłam pysk do tylnej łapy.
-Spokojnie...-powiedziałam.
Moja głowa uniosła się by potem szybkim migiem wyciągnąć kolec. Pies zdziwił się,
-Eee...nie z takimi sobie radziłam...-powiedziałam.-Zaczekaj tu...
Pobiegłam po jakieś zioła (nie zaćpaj się). Podałam mu je.
-Ja już nie dotykam...sam se przyłusz i odczekaj z 10 minut...-powiedziałam odsuwając się.
< Kishan ?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz