Do sfory dołączyłam kilka dni temu. Teraz byłam oficjalnym już członkiem tej grupy. Leżałam sobie na kamieniu, gdy nagle na choryzącie pojawił się rudy pies. Obserwowałam go przez chwile i zobaczyłam iż pies ma wbity w tylną łape cierń. Podeszłam do psa.
-Witaj... Nie wierć się tak...pomoge...-powiedziałam.
Pies zawarczał ostrzegawcze gdy odwruciłam pysk do tylnej łapy.
-Spokojnie...-powiedziałam.
Moja głowa uniosła się by potem szybkim migiem wyciągnąć kolec. Pies zdziwił się,
-Eee...nie z takimi sobie radziłam...-powiedziałam.-Zaczekaj tu...
Pobiegłam po jakieś zioła (nie zaćpaj się). Podałam mu je.
-Ja już nie dotykam...sam se przyłusz i odczekaj z 10 minut...-powiedziałam odsuwając się.
< Kishan ?>
niedziela, 12 kwietnia 2015
Od Juliet do Kishana
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz