-Wszystko ok...-powiedział i poszedł w najciemniejszy kąt.
-Na pewno...?
-Tak...
- My z Asky wychodzimy... Wrócimy wieczorem...-powiedziałem.
Poszliśmy do sierocińca. Było tam pełno szczeniąt.
Jedno podbiegło do mnie i sie przytuliło.
-Jak sie mały nazywasz ?-zapytała Asky.
-Jestem Mellody...-pisnęła sunia.
-Wiesz co ?-zwruciłem się do Asky.-Chyba ją weźmiemy...
-Dobrze...
Raptem podbiegły inne szczeniaki.
<Asky ? Mellody jest moja, teraz ty wybierasz :P >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz