Chwyciłam psa za gardło i spojrzałam mu głęboko w oczy po czym lodowatym głosem powiedziałam
- Nie księżniczkuje, nigdy. I nie Maju tylko Majko.- Prychnęłam i puściłam psa. Temu jednak uśmieszek nie schodził z pyska, szłam na przód.
- Jesteś taki jak wszyscy. - Powiedziałam cicho i smutno, cały czas idąc przed siebie, zatrzymałam się przy wodzie, weszłam na most i usiadłam na samym jego końcu. Spuściłam głowę i spojrzałam w swoje odbicie.
- Czyli jaki? - Zdziwił się.
- No pomyśl. - Odpowiedziałam ze smutkiem w głosie.
Pies zamyślił się, dopiero po chwili zapytał.
- Często patrzysz w swoje odbicie?
- Tylko wtedy gdy mam okazję, robię to bo gdy patrzę na siebie przypominam sobie wszystko i to pomaga mi zachować zdrowy rozsądek robię tak od urodzenia... - Odpowiedziałam bez chwili namysłu przypatrując się swoim oczom w odbiciu.
<Marshal?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz