sobota, 11 kwietnia 2015

Od Hanami Do Kishana

Był słoneczny dzień, żadnej chmurki na niebie. Wszyscy ze sfory bawili się lub wygrzewali się na słońcu, a kilkanaście kilometrów dalej, poza granicami sfory szła suczka. Wycieńczona i głodna suczka. Wyglądała niemal jak kościotrup. A któż to był? To byłam ja, Hanami narrator tej opowieści. Chodziłam tak już od kilku tygodni, od opuszczenia sfory Pack of Beautiful Dog. Szukałam jakiegoś miejsca, sfory, gdzie mogłabym zostać. Bardzo długo nic nie jadłam, gdyż na terenach, na których się obecnie znajdowałam, nie było żadnej żywej duszy. Nawet trawa wyschła. Już więcej tak nie wytrzymam.... Wiedziałam, że w końcu bez pożywienia umre.... Ale cóż to? W oddali zobaczyłam polanke. Było tam mnóstwo zieleni, pasły się tam dwie sarny. Była jeszcze trzecia, która piła wode ze źródła. Ale czy to nie sen? Iluzja? A może mam halucynacje? Postanowiłam to sprawdzić. Nie miałam pojęcia, czy uda mi się jedną upolować, gdyż, jak już wspominałam byłam bardzo słaba. Schowałam się w krzakach. Miałam zamiar złapać sarne, najbliżej znajdującą się mnie, a była nią sarna pijąca wode ze źródełka. Przygotowałam się do skoku i..... HOP! Wskoczyłam na grzbiet sarny i ugryzłam ją. Sarna chwile się szarpała, po czym upadła. Zdechła. Dwóch pozostałch saren już nie było. Uciekły. A więc to nie była iluzja, lub halucynacja. Na chwile odeszłam od swojej zdobyczy i napiłam się wody ze źródła. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy kolejny raz napije się wody. Z powrotem udałam się do swojej zwierzyny i zaczęłam zajadać. Była przepyszna. Gdy już najadłam się do syta, usłyszałam szelest w krzakach. Nie przejmowałam się tym, jaki stwór może tam być. Nie obchodzi mnie to czy mnie zabije czy nie. Nagle zza krzaków wyskoczył Akita Inu.

Kishan? :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz