Gdy przestało padać wyszłam i szłam dalej, weszłam do lasu, nagle przede mnie wyskoczył jakiś pies.
- Co tu robisz?! - Warknął.
- Ja? A nie widać że błądzę! - Krzyknęłam poirytowana.
- Uważaj sobie mała! - Warknął.
- Nie mów na mnie mała! Nigdy, nigdy, nigdy! - Tupnęłam łapami.
Pies chciał się na mnie rzucić, wtedy odbiłam się od drzewa i przeleciałam nad nim.
- Hm... - Zdziwił się.
- Nie ważne jaką masz siłę czy też jakie zęby! I tak się ciebie nie boję a już na pewno nie uda ci się mnie dorwać! - Warknęłam. - Możesz mi łaskawie powiedzieć gdzie się znajduję!? - Zapytałam przewracając oczami i uspokajając się.
- Na terenach sfory Little Devils. - Odparł spokojnie pies. - Mojej sfory. - Dodał.
- To zmienia postać rzeczy. - Powiedziałam cicho.
- Chciałabyś dołączyć? - Zapytał i podszedł do mnie.
- Czy ja wiem... Nie wiem zbytnio co to sfora, ani nie wiem co mam tu robić nigdy nie miałam z tym styczności.- Opuściłam głowę.
- Sfora to miejsce gdzie mieszkają psy, mamy tu swoje tereny, jaskinie i jedzenie.
- No... Mogę spróbować... - Powiedziałam z niepewnością.
- Jestem Marshal. - Uśmiechnął się.
- Maja... - Burknęłam cicho po czym spojrzałam w kałużę przede mną w której było moje odbicie. Rozmazałam je łapą i powiedziałam. - Ale mów mi Majka, nie inaczej.
<<Marshal? Początek Poznania :3>>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz