sobota, 11 kwietnia 2015

Od Majki do Marshal'a

- Możesz się zmienić. - Odparłam wesoło,jednak pies wcale się nie uśmiechał tylko był cały czas ponury.
- Ale ja nie umiem! - Wrzasnął.
- No to mogę ci pomóc! - Uśmiechnęłam się i radośnie wstałam. - Jeśli tylko chcesz. - Burknęłam cicho, ale z uśmiechem.
Pies tylko westchnął i położył na łapach głowę. Zobaczyłam że się ściemnia, odwróciłam się od niego i powiedziałam.
- Przemyśl to sobie.
Po czym odeszłam do swojej jaskini. Słowa Marshal'a siedziały mi przez cały czas w głowie, również kiedy próbowałam zasnąć były one we mnie i dręczyły mój umysł, przed snem jeszcze pomyślałam że nie pozwolę aby ktoś komuś coś zrobił i że postaram się coś zadziałać. Rano od razu po przebudzeniu poszłam do wodopoju a potem na łąkę. W oddali zobaczyłam zająca, bardzo dużego i spasionego, z łatwością go złapałam i trzymałam w łapach przez kilka minut i przyglądałam się przestraszonemu który trząsł się ze strachu. Westchnęłam i schowałam pysk w głąb siebie po czym wypuściłam zająca z mych łap. ten pokicał kawałek dalej i spojrzał na mnie, uśmiechnęłam się słodko i spojrzałam w niebo. Nie wiedziałam że całej sytuacji przygląda się Marshal...
<<Marshal?>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz