- Nie znasz mnie, nie oceniaj... - Powiedziałam zimnym głosem wciąż leżąc na ziemi.
- Już cie chyba wystarczająco poznałem. - Przewrócił oczami.
- Tak się wydaje każdemu, gdybym była inna to chyba bym se śniadanie zostawiła. - Zaśmiałam się i wstałam. - Wydawać ci się może że jestem identyko jak wszystkie panieneczki z tej sfory, ale tak nie jest. Znasz me imię, nie historię. Muszę iść zorganizować sobie śniadanie... Zobaczymy się później ? - Zapytałam i wstałam.
<Marshal?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz