-Dobra...już cie nie mecze...nara...-powiedziałem oschle i wrednie.
-Pa...
Poszłem do jaskini i rozmyślałem.
Na drugi dzień nazbierałem kwiatów i zaniosłem dla Majki pod jaskinie. Ona w tym samym czasie spała więc NICZEGO nie zauwarzyła,poczuła lub usłyszała (jasne ?). Potem udałem się do mojej jaskini.
<Majka ?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz