niedziela, 12 kwietnia 2015

Od Asky do Marshal'a

-No w sumie też wierze w życie po śmierci.Ale później osoba bliska zginie a ja będe musiała tu siedzieć samotna dopuki mój czas się nie skończy.Powiedziałam i posmutniałam.
-Ale przy najmniej będziesz mogła ją zobaczyć.Pocieszył mnie.
Wstałam i zaczęłam węszyć.
-Co robisz?Zapytał.
-Em... czuję chyba ludzi.Powiedziałam.
-Ludzi?!
-Tak.Powiedziałam i zniknęłam za krzakami.
-No chodź.Bojisz się?Zapytałam.
-Nie.Wstał i poszedł za mną.Zobaczyliśmy namiot z palącym się ogniskiem.
-Tylko nikogo mi tu nie zabijaj znam cię.Powiedziałam i uśmiechnęłam się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz